Posty

Końcem lata.

Obraz
Chyba nadszedł ten doroczny czas, w którym wszechobecna szarość daje na tyle w kość (wszak mamy teraz najkrótsze dni w roku), że człowiek podświadomie szuka pocieszenia i może znaleźć je, wracając wspomnieniami i zdjęciami do wtedy, kiedy jeszcze świat nie wyglądał jak po atomowej apokalipsie - czyli nigdzie indziej jak do lata. A jak lato, to nie ma siedzenia w domu, tylko w drogę, i to nie na jeden dzień, ale i na noc! A jak! :)


Lato już po prawdzie wrześniowe, ale tegoroczne było tak mocne, że i wrzesień mógł stanąć w jednym szeregu z lipcem i sierpniem - szkoda tylko, że akurat nie w ten dzień. Było dość szaro i zalatywało już końcem tej pory roku, ale jak widać powyżej mandżur spakowany, więc żadnej dezercji nie brało się pod uwagę. Weekend też jest tylko raz w tygodniu, więc tym bardziej trzeba było jechać.



Plan zakładał podążanie wzorem piosenki Michała Lonstara - gdzieś na południe :) Nie było żadnego celu, planu, schematu. W plecaku było wszystko co było potrzebne by przeżyć…