Posty

Ghost World

Obraz
I znów trochę na przekór. Kiedy w realu była zima, wstawiałem foty z lata, wiosny. Kiedy jest w końcu ciepło i kolorowo, pomyślałem że zrobię relację z zeszłorocznej mini wyprawy z serca jesieni - co by trochę ostudzić ten czerwcowy żar.

Tu poinformuję, że zdjęcia nie były poddane żadnym obróbkom, fotoszopom i innym czarosztuczkom. Tak jak je złapałem swoim fonem, tak wrzucam teraz na bloga. Mgła tego dnia była obłędna, wisiała w powietrzu i można było ją kroić nożem. W połączeniu z roznegliżowanymi przez listopad drzewami, dawała klimat który interesował i niepokoił zarazem:












Ruch drogowy był praktycznie żaden. Była tylko droga, drzewa przy niej i jakieś pierwsze plany tego co wokół, reszta rozpływała się w ciszę. Było zimno. Jak przystało na przedostatnią porę roku. Docierałem pomału w okolice starego pruskiego grodziska.








Pozostałości dawnej warowni robiły właśnie takie wrażenia, jakich się spodziewałem. Mgliste zarysy dawnych wałów straszyły ciszą, a gdzieś pod nimi szumiał z lekka …

Końcem lata.

Obraz
Chyba nadszedł ten doroczny czas, w którym wszechobecna szarość daje na tyle w kość (wszak mamy teraz najkrótsze dni w roku), że człowiek podświadomie szuka pocieszenia i może znaleźć je, wracając wspomnieniami i zdjęciami do wtedy, kiedy jeszcze świat nie wyglądał jak po atomowej apokalipsie - czyli nigdzie indziej jak do lata. A jak lato, to nie ma siedzenia w domu, tylko w drogę, i to nie na jeden dzień, ale i na noc! A jak! :)


Lato już po prawdzie wrześniowe, ale tegoroczne było tak mocne, że i wrzesień mógł stanąć w jednym szeregu z lipcem i sierpniem - szkoda tylko, że akurat nie w ten dzień. Było dość szaro i zalatywało już końcem tej pory roku, ale jak widać powyżej mandżur spakowany, więc żadnej dezercji nie brało się pod uwagę. Weekend też jest tylko raz w tygodniu, więc tym bardziej trzeba było jechać.



Plan zakładał podążanie wzorem piosenki Michała Lonstara - gdzieś na południe :) Nie było żadnego celu, planu, schematu. W plecaku było wszystko co było potrzebne by przeżyć…