Posty

Dwie Krainy, jedna włóczęga.

Obraz
Oj, chodził za mną już od długiego czasu wyjazd dłuższy i bardziej "pro" niż te wcześniejsze, kończące się na góra dwóch dniach i popsutych rowerach. Nadchodziła końcówka sierpnia, po trochu pewnie i lata, wieczór zapadał już zdecydowanie wcześniej niż jeszcze trzydzieści dni temu, więc ruszyłem w miejsca gdzie równocześnie byłem i nie byłem, że tak to enigmatycznie ujmę. By jeszcze tego lata trochę doznać, zanim na dobre przyjdą wiatry i chłody.



Poranek dnia 22 sierpnia zapowiadał absolutnie wspaniały dzień. W ogóle nie czuć było końcem sierpnia, mógłby to być poranek równie lipcowy albo nawet czerwcowy, gdyby ktoś nie zauważył dorodnej zieleni liści na drzewach i krzewach dokoła. Zarzuciłem sakwy na bagażnik, a na niego jeszcze wysłużony, 50cio litrowy plecak który rok wcześniej towarzyszył mi w przejażdżce na Grunwald, i uderzyłem na miejscową stację, by pomału zacząć kierować się tam, gdzie właściwa wyprawa zaczęłaby mieć rację bytu.

Trochę stresowałem się mającą nastąp…